wtorek, 31 stycznia 2012

Doping (nie)dozwolony

Jestem pełna jak najlepszych przeczuć. No bo czy można nie zdać egzaminów, jeśli główny domowy czarodziej namagnetyzowuje notatki pozytywną kocią energią???


niedziela, 29 stycznia 2012

Zima

No i przyszła do nas zima z mrozem trzaskającym i śniegiem. Bardzo lubię taką pogodę, o ile nie wieje.
Postanowiliśmy dziś zainaugurować sezon sankowy, Grzesiek przyniósł "sprzęt" ze strychu i od razu wzięli go w obroty zawodowi testerzy:

 Kiedy wszystko zostało dokładnie obwąchane i przetestowane, kontrolerzy pozwolili nam wyjść. Zdjęć z naszych leśnych szaleństw tym razem nie ma - ale wszystko odbywało się jak rok temu - co zostało uwiecznione na starym blogu - post z 19 stycznia (trzeba zjechać mniej więcej do połowy strony).
Po powrocie śnieżne szaleństwa chcieliśmy udostępnić kotom, ale nie były zachwycone. Gacek i Kocia miauczały i chciały do domu, tylko Rysia broniła honoru rodziny.

 Przy okazji tych zdjęć widać jak bardzo wypiękniała - na zdjęciu poniżej można zauważyć, że po ugryzieniu nie ma ani śladu. Futerko jest zdrowe i błyszczące, po prostu kot jak nowy :-)))
 Gacek przez większość czasu miauczał pod balkonem, drapiąc w szybę:
Potem na chwilę się ożywił:
 Na koniec przyniosłam Kocię (mamy tylko 2 smycze, więc koty wychodzą partiami ;-):
 Ale Księżniczce się nie podobało to białe coś, co mrozi łapki:
 Na spacerku z wczoraj widać jak Kocia bardzo chce do domu:
 A co jest najlepsze po spacerku? Właśnie to:

Na koniec dziękuję wszystkim, którzy wsparli nas swoimi komentarzami w poprzednim poście. Ciężko to napisać, ale "life still goes on"  jak śpiewał Freddie. Lusia na zawsze pozostanie w naszej pamięci, jako wyjątkowe stworzonko.

Przepraszam też za małą komentarzową aktywność u Was (wszystko czytam), ale jestem właśnie "w oku cyklonu" ;-))) Wczoraj byłam w Krakowie (żeby zajechać na zajęcia o 9, musiałam wstać o 3:45, a wróciłam o 21:40). Jeden egzamin za mną, czekam na wyniki. Ten tydzień będzie najcięższy, bo w najbliższy weekend dwie kobyłki do zdania. Także jak wszystko dobrze pójdzie - w najbliższą niedzielę wracam do blogowej aktywności :-)

W pracy też coraz bardziej się zadomawiam, więcej ogarniam i mam nadzieję, że wszystko będzie szło dobrze. Po 3 tygodniach intensywnej codziennej rehabilitacji - z plecami jest nieco lepiej, choć nie zupełnie bezbólowo. Czas na wdrożenie planu B - czyli budowaniu mięśni (Maritt Bjorgen moim natchnieniem?), które podobno mam cienkie jak kartka papieru (wg rehabilitanta). Chyba nadejszła pora na kupno dresu i karnetu na siłownię ;-)))

PS: Ciągle proszę o 3manie kciuków :-)

piątek, 20 stycznia 2012

Dziś odeszła za Tęczowy Most Lusia :-(((((
Nie wybudziła się z narkozy po kastracji.
Ciężko w to uwierzyć ...

czwartek, 19 stycznia 2012

Buty

Witam witam i o zdrowie pytam :-)))
U nas powoli wszyscy przyzwyczajają się do nowego trybu życia - ja, Grzesiek (który mnie wozi do pracy godzinę wcześniej niż u niego się zaczyna) i koty.
Rysia skończyła swoją dietę Royal Caninową, w czasie której i tak pawiowała, teraz spróbujemy dawać jej tylko mokrą (zmiana z Whiskasa na Animondę Carny). Zamówiłam też lepszą jakościowo karmę suchą - chciałam Acanę, ale nie była dostępna więc wybrałam Defu Adult Bio Organic, na początek małe opakowanie, żeby sprawdzić reakcję. Mam nadzieję, że te pawie kiedyś w końcu ustaną ;-)
Poza tym za cholerę nie mogę się zmobilizować do nauki i do wzięcia się za pracę mag. - a do końca stycznia mam mieć pierwszy rozdział, na razie mam  - 1 stronę ;-) Czeka mnie pracowity weekend - 3majcie kciuki, przy ostatnich sesjach pomogły :-)
No i przechodzę do meritum - Grzesiek kupił sobie ostatnio buty:
 Ładne, prawda? ;-)
2 kocice w rzadkiej konfiguracji - razem:

I na koniec Gacek, który wygonił Rysię z jej miejscówki i - pierwszy raz w swym kocim życiu - zaległ na kaloryferze. Można by napisać, że Rysia odsłoniła przed nim nieznane dotychczas przyjemności ;-)

Serdecznie wszystkich pozdrawiam :-)

wtorek, 10 stycznia 2012

Zmiany

Ostatnio można zauważyć moją zmniejszoną aktywność zarówno na własnych blogach jak i w komentarzach u Was (zawsze jednak odwiedzam i czytam), a jest to spowodowane znaczącą zmianą w życiu - tadam - pracą :-) Wreszcie po kilku latach siedzenia w domu poszłam do pracy i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Mój kręgosłup nieco mniej - dlatego proszę wszystkich o kciuki, żeby tylko zdrowie dopisywało (nie tylko u futer ale i u mnie ;-) Dodatkowo styczeń mam bardzo zajęty, ponieważ co tydzień na weekendach mam zjazdy, do tego sesja i minimum jeden rozdział pracy mag. muszę skończyć - więc czas wolny skurczył się niesamowicie. Mam nadzieję, że w lutym nieco odetchnę i wrócę do normalnego blogowego życia. Jedynymi osobnikami niezadowolonymi z takiego obrotu spraw są oczywiście koty - żebyście widzieli minę Gacka pełną wyrzutów, gdy idzie się ze mną rano myć do łazienki ;-) Jak wracam z pracy - tak szaleją, że aż nie wiedzą co mają ze sobą robić.

Na koniec wieści z Rysiowego światka - dieta obowiązuje, niestety - wczoraj było rzyganko (i to centralnie w kaloryfer, pomiędzy takie żeberka w środku wrrrr), dziś jest ok. Obserwujemy ją i jakby co, będziemy interweniować. Za to jest ostatnio taka przymilasta - tak się łasi do nas, że ciężko cokolwiek zrobić - cały czas chce być głaskana :-)))

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do napisania :-)

piątek, 6 stycznia 2012

Znów Rysia

Witam wszystkich :-)
Na początku donoszę spiesznie, co z Rysią - niby ok, ale często wymiotuje. Po tej sterylce długo nie dawała objawów życia - tylko spała na kaloryferze i co jakiś czas wymiotowała. Zaczęłam jej podawać lepszą karmę, z nadzieją, że to coś zmieni. Ale przed chwilą znów zwymiotowała :-(((( Je i pije - ma apetyt, ale jest bardzo bierna, tylko leży. Choć dziś przez chwilę się ożywiła i zaczęła się bawić nową zabawką. Jutro G zawozi ją na zdjęcie szwów i wreszcie pozbędziemy się znienawidzonego kaftanika - pogryzła go doszczętnie -  miał być jeszcze dla Lusi, ale nie wiem czy się nada, taki jest poszarpany. Martwi mnie to jej wymiotowanie. Zobaczymy co wet powie.

Kilka fotek na dobranoc:


 Sikorki przylatują do nas tłumnie, ale zrobić im zdjęcie to wielka sztuka:

3majcie kciuki za naszą Rysiczkę, coś nie ma szczęścia ta kocina, nie mogą ją opuścić choróbska :-(((

niedziela, 1 stycznia 2012

Chusta Frozen Leaves - tłumaczenie i porady

Przez ostatnie 2 tygodnie męczyłam się z chusta Frozen Leaves by Anusla z Raverly (wzór darmowy). Nie jestem doświadczoną dziewiarką, cały czas się uczę i dlatego określenie "męczyłam się" jest tu bardzo adekwatne. Dlatego postanowiłam dla osób równie niedoświadczonych i początkujących jak ja, zamieścić kilka porad odnośnie wykonania tej chusty.

Po pierwsze - nie róbcie jej z włóczki akrylowej - nie zblokuje się :-( Ja użyłam Mercan Batic (2 motki) i mimo, że włóczka jest bardzo ładna - nie udało mi się z niej "wykrzesać" ząbków. Podobno najlepsze są wełny, a szczególnie te z dodatkiem "lace" w nazwie. Szkoda tylko, że są takie drogie.

Chustę FL zaczynamy od nabrania 4 oczek i przerobienia 2 rzędów ściegiem francuskim (obydwa rzędy - oczka prawe). W 3 rzędzie - który na załączonym do wzoru schemacie jest pierwszym rzędem - robimy 2 oczka prawe, 2 narzuty i ponownie 2 prawe. Na schemacie jest jeden narzut (on odpowiada jednemu liściowi - czyli temu rombowi na schemacie), a my robimy dwa narzuty - czyli 2 liście symetrycznie.
-pusta kratka w legendzie wzoru oznacza brak oczka, nie należy się tym przejmować, to tylko takie ułatwienie dla rysowania wzoru. Te początkowe i końcowe 2 oczka prawe będziemy powtarzać przez całą robótkę - są to brzegi podstawy naszej chusty.
W legendzie wzoru:
-czarna kropka oznacza oczko brzegowe - w tej chuście zawsze zaczynamy kolejny rząd i kończymy dwoma prawymi oczkami brzegowymi (na prawej stronie, bo na lewej przerabiamy na lewo)
- I - knit stitch - to oczko prawe
- / - K2tog - 2 oczka razem na prawo ( video )
- \ knit (ssk) - zdjąć dwa oczka odwrócone i przerobić razem na prawo ( video )
- P2sso - zdjąć 2 oczka z lewego na prawy drut bez przerabiania, kolejne oczko przerobić na prawo i przeciągnąć przez nie tamte dwa zdjęte. Tu jest filmik jak przeciągnąć jedno oczko, w naszym przypadku trzeba pamiętać, że mają to być 2 oczka.
- Yo - narzut ( video )

Na schemacie pokazane są rzędy nieparzyste. W parzystych - wszystkie oczka i narzuty przerabiamy na lewo.

Ponieważ miałam problem z wyobrażeniem sobie jak robić dalej (gdy schemat mi się skończył i miał być powtarzany) - Grzesiek zrobił mi schemat pomocniczy (na 6 liści), dzięki temu załapałam szybciej o co chodzi w tej chuście. Wrzucam go poniżej jako zdjęcie, gdyby ktoś chciał - mogę go przesłać w pliku PDF - wtedy można go sobie powiększyć i wydrukować:


Jest to połowa chusty - drugą robimy symetrycznie. Ja robiłam do sześciu liści, ale można robić większą lub mniejszą - jak komu pasuje.

Kiedy już mamy tyle liści ile potrzeba, przechodzimy do bordiury chusty (czyli schemat 2). Ja jednak korzystałam w tym momencie ze schematów zamieszczonych na tej stronie (zwróćcie tam uwagę, że legenda jest trochę inna - żeby się nie pomylić - oczka prawe to czarne kropki, a P2sso to czarny trójkąt).

Pierwszy z zamieszczonego tam schematu to schemat przejścia.
2 kolejne - to schematy bordiury.
Chart 2 A - część żółta - tym schematem zaczynamy i powtarzamy do przedostatniego listka pierwszej połowy chusty (czyli jej prawej strony)
Chart 2 A - część różowa - tak przerabiamy ostatni liść pierwszej części chusty - prawej strony.
Chart 2 B - część różowa - pierwszy liść drugiej części chusty, czyli jej lewej strony
Chart 2 B - część żółta - powtarzamy ją już do końca lewej strony chusty

Kiedy skończyłam ten etap, wróciłam do ostatniego - trzeciego schematu z opisu z Raverly. Ten wzór opiera się na sześciu powtarzających się oczkach - i to on daje naszej chuście te piękne zęby. Ostatnie 2 rzędy możemy przerobić na większych drutach. Ja całość robiłam nr 5, a kończyłam nr 6. Kończymy rzędem oczek prawych. Oczka zamykałam na lewo.

Uffff, spisałam się, mam nadzieję, że ten opis się komuś przyda.
Gdyby ktoś zobaczył jakieś błędy - będę wdzięczna za informację.

A oto mój efekt końcowy:

Chusta w czasie blokowania - jeszcze wtedy miała ząbki ;-)
I bezzębna już:

Na pewno zabiorę się jeszcze za tą chustę - tylko tym razem z właściwą włóczką.

Aha i jeszcze techniczne pytanie - czy też od jakiegoś czasu macie problemy z dodawaniem zdjęć na bloga? W ogóle nie mogę dodawać ich grupowo - a pojedynczo - to jak mu się zechce, czasem żeby wstawić jedną fotkę morduję się 15 minut próbując, aż w końcu zaskoczy, wrrrrrrr!!!!

No i oczywiście - szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich - jak najmniej problemów z Bloggerem ;-)))