Dziś szybki post, parę fotek i dwa filmiki, żeby udokumentować szybko mijające dzieciństwo Feli (suczynka już wymienia ząbki na stałe).
Poniżej dwa zdjęcia z wizyty u Maćka:
Fela lubi tam jeździć, bo zawsze coś "zafasuje", tym razem była to smaczna kość:
Zapraszamy też do kina, szczególnie tych, których interesuje rozwinięcie przysłowia "żyją jak pies z kotem" ;-) Jak zwykle przypominamy o włączeniu dźwięku.
Posadziliśmy na działce bukszpan, ale nie wiedzieliśmy, że ma jakieś dziwne narkotyczno-kocie właściwości. Koty zwariowały, zachowywały się jakby listki rośliny ktoś oblał walerianą, widzieliście kiedyś coś takiego? W trakcie filmiku jako "gratis" pacanki Gacka i Tosi :-)
Dzisiejszy post zacznę od ogłoszenia parafialnego (wszak niedziela ;-) :
Domku szuka Marusia, już wysterylizowana, słodka, miziasta, urodowo w typie naszego Gacka
Jeśli chcesz dać jej dom, informacje o kici znajdziesz u Miki, na jej blogu.
Powodzenia ślicznotko!
A teraz przechodzę do meritum. Pamiętacie konkurs zorganizowany przez Krysię "Gdzie jest kotek"? My wysłaliśmy taką fotkę:
Ponieważ wiele osób nie dopatrzyło się Gacka na zdjęciu, podpowiadam, że widać jego pyszczek pomiędzy kołdrą a skotłowanym kocem ;-)
Gacuś nie zajął miejsca na podium w konkursie, ale został uhonorowany przez Amyszkę nagrodą specjalną i właśnie w ostatni czwartek przyszła do niego paczka:
Dodam, że najpierw dostaliśmy wystawione na Gacka awizo i zastanawialiśmy się czy pani na poczcie wyda nam przesyłkę, czy może trzeba będzie kota brać na pocztę i odciskać łapkę w atramencie do podpisu ;-)
Futrzak od razu wyczuł, że to jego trofeum, bo jak niosłam paczkę do salonu, to aż skakał do koperty ;-) Za chwilę nastąpiło uroczyste otwarcie:
A w środku cuda cudeńka:
Ach jak się Pańcia cieszy z tej kotyszkowej bluzeczki :-)))) Były jeszcze czekoladki, ale ich nie sfotografowałam, bo Pańcio wsunął ;-)
Ale ale, hitem okazała się wędka z piórkiem :-)))) Co to się działo, co się działo, domku pół pod sufit aż fruwało ;-)
Gacek tak się rozbrykał, że w ogóle nie chciał dopuścić Koci do zabawy. Bardzo dawno go nie widziałam takiego wesołego, ostatnio tak szalał z Rysią, od czasu gdy jej nie ma był bardzo smutny. Dopiero ta wędka go rozchmurzyła :-))) A ponieważ zdjęcia w ogóle nie oddają ogromu szaleństw, zapraszamy Państwa do kina (przypominamy o włączeniu dźwięku!):
Amyszko, serdecznie dziękujemy za prezenty!!! Dla każdego znalazło się coś miłego :-)))) Ale najważniejsze jest to, że Gacek znów jest wesoły :-)
Podpatrując zaprzyjaźnione blogi, postanowiliśmy urozmaicić życie naszym bożkom i utrudnić sobie ;-) Dostarczyliśmy im pudełek do zabawy - czy ulubioną czynnością Waszych kotów, jeśli chodzi o pudełko, jest rozgryzanie go na milion części?????
No, ale co tam, raz się żyje, mogę posprzątać, za to one maja przednią zabawę :-)
Na deser zapraszam na kolejny filmik i jak zwykle przypominam o włączeniu dźwięku :-)
Witam wszystkich po krótkiej przerwie. Jakoś taki depresyjny tydzień mam za sobą, a do przekazania właśnie na odwrót - lepsze wieści. Rysia zaczyna przypominać zachowaniem kota - ożywiła się, a tym co ją rozruszało jest laserek :-))) Zaczęła biegać, polować, bawić się, a nawet .... tadam tadam ... lizała Gacka po głowie :-))))
Wyobraźcie sobie, że nawet zaczęła atakować moje Gacki!!! Najbardziej Kocię, ale do czasu - Kocia najpierw się bała, uciekała na górę, schodziła Rysiczce z drogi - do dziś. Dziś miarka się przebrała - Kocia wyprowadziła dwa ciosy proste i spacyfikowała tym sposobem małą Rysię. Agresorka nabrała dużego respektu do większego kota i przeniosła się z atakami na Gacusia - a on, chociaż duży - jest tak pokojowym kotkiem, że też ucieka, nie broni się, co najwyżej syczy. Mam nadzieję, że i on się w końcu przełamie i nauczy małą respektu do siebie ;-) Póki co szkoda mi go troszkę - biedny Gacuszek, taka chodząca łagodność i miłość.
Niestety - jak już oznajmiłam w komentarzach pod poprzednim postem - Rysia zaczęła podsikiwać w domu - szczególnie upodobała sobie kuchnię. Być może trzeba będzie pomyśleć o osobnej kuwecie dla niej.
Cały czas jeszcze zastanawiamy się czy nie zwrócić jej wolności. Zaraz za ogrodzeniem często widzę buszujące jej siostrę i córeczkę. Na pewno za nimi tęskni. Stodoła w której te koty sypiają jest bardzo blisko nas - może by ją wypuścić i zobaczyć czy będzie do nas wracać? Sama nie wiem, nie chciałabym zamienić jej życia w więzienie. Choć wypuszczenie jej oznaczałoby tez dla nas duże koszty - bo trzeba by ją było zaszczepić na wszystko (wirusówki - to mamy w planie, ale też białaczkę i wściekliznę). Co o tym myślicie? Czy lepiej już ją zostawić w domu i liczyć na to, że się przyzwyczai? Jak ją wzięliśmy na podwórko (na smyczy) - jedyne co chciała zrobić - to przeskoczyć ogrodzenie i uciec :-(
Kilka fotek na udokumentowanie powyższych wynurzeń:
A na koniec coś, czego dawno nie było: filmik (zobaczcie jak Rysia na nim szaleje!):
Chciałabym też przypomnieć filmik ze starego bloga, czytelnikom, którzy dołączyli niedawno: