czwartek, 9 maja 2013

Przemyśl

W czasie majowego weekendu po raz kolejny odwiedziliśmy Przemyśl. Uwielbiam to piękne miasto - następcę Lwowa, o prawdziwie galicyjskiej duszy, gdzie - dzięki pomieszaniu kościołów i cerkwi, można poczuć choć część klimatu przedwojennej multinarodowości, miasto, które "zagrało" Wilno w moim ukochanym filmie Wajdy (na podstawie powieści Tadeusza Konwickiego) - Kronika wypadków miłosnych. I mogłabym tak długo jeszcze wypisywać peany na cześć Przemyśla (niczym opisy przyrody u Orzeszkowej), ale lepiej będzie jeśli ktoś z odwiedzających mnie internautów sam wybierze się poczuć galicyjską ck-atmosferę tego miasta :-)

Poniżej kilka zdjęć, które absolutnie nie oddają uroku miasta, a raczej są naszą prywatną dokumentacją z wycieczki.

Widok na miasto z wieży zamkowej:
 Rynek:
 Czy ktoś pokusi się o rozpoznanie tych drzew na zdjęciu?
I my razem z dobrym wojakiem Szwejkiem:

Jak zwykle podczas naszych wypraw do Przemyśla, odkryliśmy piękną uliczkę, której wcześniej nie znaliśmy i wspaniały park. I tak za każdym razem odkrywamy coś nowego :-)
Ale jednak najfajniejszym odkryciem tego wypadu była wspaniała restauracja CK Monarchia, serwująca oryginalne galicyjskie, polsko-węgiersko-austriackie dania, a wszystko na bazie najlepszych produktów sprowadzanych właśnie m.in. z Austrii i Węgier. Hitem obiadu było zielone piwo - Raciborskie Zielone. Mniam!
Restauracja ma oryginalne wnętrza i wystrój z epoki, a smaczkiem są lokalne gazety z końca XIX i początku XX wieku, w tym gazeta obwieszczająca wybuch I wojny światowej. Jeśli zawędrujecie kiedyś do Przemyśla, koniecznie odwiedźcie CK Monarchię :-)))

A na koniec coś na wesoło, też z majówki, ale w innej części województwa, przypadkowo byliśmy świadkami wspaniałej parady, tzw. "turków" w Nowej Dębie - ogólnopolska parada straży wielkanocnych. Grześkowi jednak nie "turki" przypadły do gustu:
Pozdrawiam :-)