niedziela, 2 września 2012

Wrocławskie ślady Gacka

Trzy ostatnie dni sierpnia spędziliśmy we Wrocławiu. Załatwialiśmy "swoje sprawy", a przy okazji co nieco udało się zobaczyć. Wspaniale wspominam pobyt w Ogrodzie Botanicznym:

 Wrocławski Rynek jest zachwycający, szczególnie w ciepłe wieczory:

Poszliśmy też odwiedzić zwierzaki w Zoo, gdzie zakochałam się w lemurach Wari - były tak rozbrykane, że ciężko im było zrobić fotkę:
 Tata Ryś pilnując młodych wydeptał ścieżkę na trawie:
 Wielki Ptak z Ulicy Sezamkowej:
 I moje marzenie:
 Koza była tak przyjazna, wystawiała łepek do głaskania i chciała zjeść mój plan Zoo ;-)
 Zakręcona jak baranie rogi:
 Co słychać Panie Tygrysie?
-A nic nudzi mi się.
Czy chciałby Pan wyjść zza tych krat?
-Pewnie! Przynajmniej bym Pana zjadł ;-)

A oto tytułowe ślady Gacka, odnalezione we wrocławskim Zoo:

Koty przeszły przez te 3 dni chrzest bojowy, po raz pierwszy zostały na tyle czasu bez nas, za to z "dziadkiem" ;-) Dziękujemy bardzo za opiekę nad naszymi futrzastymi skarbami.
Ich entuzjazmu, gdy krótko przed północą zawitaliśmy w domu nie da się opisać. Brykały niczym Wari w Zoo :-)
We Wrocku spędziliśmy uroczy wieczór z Anią i JejCiJem, dziękujemy Wam za spotkanie Kochani :-)

40 komentarzy:

  1. Jakie śliczne zwierzaczki w plamki :-)
    Myślisz ,że Gacek ma coś wspólnego z nimi ??! :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież jest łaciaty, lol
      W.

      Usuń
    2. Krysiu - wspólne łatki ;-)

      Usuń
    3. Wiem wiem, tylko ja o pochodzenie pytałam :-)))

      Usuń
    4. Kto to wie, jakie Gacek ma korzenie ;-)))

      Usuń
  2. Gackowe kuzynostwo pięknie uchwycone:) Fajna ta wasza wycieczka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wrocek to naprawdę wspaniałe miasto :-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. O jak fajnie :)! Zazdroszczę i wyjazdu i spotkania z Anką Wrocławianką :D... Łaciate są śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super by było zrobić kiedyś jakieś takie blogowe spotkanie kociarzy, gdzieś w połowie drogi, np. w Krakowie :-)

      Usuń
  5. Świetne zdjęcia zwłaszcza to przy kasztanie i jakie ładne ujęcia zwierzaków. A śladów wszystkich kociastych pasowałoby się równiez doszukiwać u Pana Tygrysa :) a i Ryszarda miałaby tu swój ślad w postaci Pana Rysia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Aga. A Tygrys dokładnie taki sam jak na naszym kocu drzwiowym ;-) Pozdrówki Babbo :-)

      Usuń
  6. aż wstyd się przyznać ale we Wrocławiu nigdy nie byłam, a zważywszy jeszcze na Wasze wspaniałe towarzystwo, ZAZDROSZCZĘ WAM TAK BARDZO ŻE ... AŻ !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam drugi raz w życiu, bardzo mi się Wrocław podoba :-) Może kiedyś spotkamy się blogową grupą gdzieś ?

      Usuń
    2. Może następnym razem uda nam się spotkać ;)

      Usuń
    3. Mam nadzieję Amyszko :-)

      Usuń
  7. Cudne zdjęcia zwierzaczków...ehhh, dopiero sobie uświadomiłam jak ja dawno w ZOO nie byłam:-0 Pozdrawiam zakochanych ♥:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie odpisując na komentarze i głaskając Gacka rozłożonego przed monitorem, uświadomiłam sobie jak cudownie jest mieć swoje własne zwierzaki, czego przez tyle lat nie mogłam doświadczać :-)))
      Ściskam mocno Ewciu :-)

      Usuń
  8. Prawdziwa Gackowa epidemia!:)) Świetnie to wyśledziłaś:)
    Mnie (nam) też było bardzo miło i dam temu wyraz jutro u siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Gacka ślady wszędzie wypatrzę ;-)
      Jutro zaglądam do Ciebie niecierpliwie :-)

      Usuń
    2. I jakbym przekroczyła jakieś granice to rób aferę:)

      Usuń
    3. Nie stresuj się Aniu :-) Na pewno będzie ok :-)

      Usuń
  9. Wspaniałe chwile. A ślady Gacka - interesujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, co łaciate to gackowe - w moim odczuciu ;-)

      Usuń
  10. Bardzo fajna wycieczka, trochę zazdroszczę, bo mnie się w tym roku nie udało zwiedzić Wrocławia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Krakowa masz "troszkę" bliżej, więc może jeszcze nic straconego Elu :-)

      Usuń
  11. Te łaciate faktycznie są urokliwe! Bardzo!
    Miło jest wyjechać, pozwiedzać, pooglądać. Ale jeszcze milej wrócić do domu pełnego swoich kochanych Gacków!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrócić do swoich futer (i swojego łóżka) jest najlepiej na świecie Aniu :-)

      Usuń
  12. Z przyjemnością przeczytałam twoja relację, i obejrzałam:), wcześniej byłam już u Ani na blogu. Super, że spotkałyście się, w realu nie każdy chce podtrzymywać znajomość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że do mnie zaglądasz Anetko :-)

      Usuń
  13. Nie byłem jeszcze we wrocławskim zoo, może czas to naprawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat teraz jest tam duży remont, budują afrykarium na samym środku zoo, jest trochę utrudnień, ale i tak jest super. Zwłaszcza w pochmurne dni, gdy nie ma tłumów :-)

      Usuń
  14. Mieszkam we Wrocławiu całe życie. Zawsze się cieszę, kiedy ktoś spoza Wrocławia zachwyca się miastem. Słabo się zachwycam, bo znam to miasto od podszewki i przeżywam na co dzień wszystkie trudności (komunikacyjne są na miarę naprawdę wielkich miast, a Wrocław - mimo swojej megalomanii - nie jest wielkim miastem).
    Dobrze, że nie trafiliście do Rynku w czasie hucpy Euro, bo była tam strefa kibica i strefa "tojtojek".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to chyba często tak się dzieje, że nie doceniamy tego co mamy na codzień, a zachwycamy się tym co nam obce :-) Nam Wrocław bardzo się spodobał, na pewno wrócimy tam jeszcze kiedyś. Pozdrawiam

      Usuń
  15. Och gdybyście we Wrocławiu spędzili trzy dni o trzy dni wcześniej (24-27.08), to spotkałybyśmy się w rzeczonym Ogrodzie!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Papryczko u ciebie o Waszych "wojażach" wrocławskich. Szkoda, że się nie spotkaliśmy. Pozdrawiam

      Usuń