czwartek, 1 grudnia 2011

Odrobaczanie

Jak Wy radzicie sobie z odrobaczaniem Waszych futer?
U nas jest bardzo ciężko :-(
Rysia się w miarę daje i choć czasem zdarzy się jej wypluć tabletkę, to można ją przytrzymać i zmusić do połknięcia, ale Gacki ... o, co to, to nie! Tu już jest zawsze wyższa szkoła jazdy. Gacek jest mistrzem w przechowaniu tabletki w paszczy, udawaniu, że ją połknął i jak tylko go puszczamy - wypluciu i ucieczce.
Kocia natomiast drapie, gryzie i generalnie byłaby w stanie nas rozszarpać za te tortury, które jej serwujemy. Żadne patenty z ukrywaniem tabletki w przysmakach nie wchodzą w grę. Robimy więc tak - zawijamy delikwenta w ręcznik - tak żeby tylko łepek mu wystawał, bierzemy tabletkę w pincetę (można obtoczyć w maśle), otwieramy na siłę paszczę i wkładamy do gardła, walcząc w międzyczasie z wierzgającą paszczą ;-) Potem trzeba przytrzymać pyszczek, masować po gardle (żeby zachęcić do połknięcia) i uważać żeby sprytny kot nie wypluł tabletki. Proste?
Muszę napisać, że dla mnie obserwowanie tego (a robi to Grzesiek) to chyba gorsza tortura niż dla kotów. Wiem oczywiście, że są środki odrobaczające na kark, ale ich cena ...
Przynajmniej w tym względzie Rysia pozytywnie się wyróżnia :-)

Za słynnym Pawlakiem można powtórzyć, że "kot w niewolę popadł" ;-)))

niedziela, 27 listopada 2011

Sny zależą od pozycji śpiącego ...

... mawiał Stanisław Jerzy Lec. Ciekawe czy tyczy się to również naszych ogoniastych, które ostatnimi czasy testują swoje możliwości w tej dziedzinie do granic ;-)
Oprócz wspólnego spania i, dawno nie widzianych przytulanek, wróciły też zapasiki - rano i wieczorem.
Ale dziś tylko o pejzażu sennym:


Przy okazji serdecznie dziękuję Krysi z bloga Klub Kota Jasna 8 za taki ciepły post o naszym stadku :-)))
Jest nam wszystkim bardzo miło, a kotki przesyłają mruczando :-)

sobota, 19 listopada 2011

Pudełkowe szaleństwa

Podpatrując zaprzyjaźnione blogi, postanowiliśmy urozmaicić życie naszym bożkom i utrudnić sobie ;-) Dostarczyliśmy im pudełek do zabawy - czy ulubioną czynnością Waszych kotów, jeśli chodzi o pudełko, jest rozgryzanie go na milion części?????
No, ale co tam, raz się żyje, mogę posprzątać, za to one maja przednią zabawę :-)


Na deser zapraszam na kolejny filmik i jak zwykle przypominam o włączeniu dźwięku :-)



środa, 16 listopada 2011

Trójkąt Bermudzki

Dawno się nie odzywałam, ale jakoś humor ostatnio nie dopisuje :-(
Na szczęście są kociaste, które dwoją się i troją, coby go poprawić ;-)
Laserek odmienił Rysię zupełnie - niczym pocałunek księcia śpiącą królewnę. Teraz to nie ten sam kot - biega, penetruje, przychodzi na wołanie (czasem nawet przybiega), czasem się łasi do Gacków, a czasem je goni i atakuje - po prostu normalny kot :-))) Bardzo mnie to cieszy - po tylu tygodniach takiej "kociej depresji", Rysia odzyskała radość życia. Ostatnia kontrola u weta była w ubiegły poniedziałek, kociczka została wychwalona, zaszczepiona na wirusówki i wreszcie mamy spokój z wizytami. Muszę tu oddać wielki honor dla weterynarza, który brał od nas pieniądze tylko za leki, a za swoją pracę ani złotówki. Myślę, że gdyby nie to - nie dalibyśmy rady pomóc tej kociczce. Taki wet to skarb :-)
Rysia też bardzo wyładniała - to już nie ten sam mały wypłosz, tylko piękna filigranowa koteczka :-)
A teraz czas już na rezentację moich trzech skarbów.

Znudzony Gacek mówi mi: "Może byś mnie wyprała?":


Albo opala się na solarium:


A tu wspomniany wcześniej Trójkąt Bermudzki:


Kocia, która tylko czeka, żeby obskubać biednego fiołka:


Urokliwy pyszczek:


Kocia wyjadająca z miski Rysi (kradzione najlepiej smakuje):


Rysia na swoim ulubionym kaloryferku:



Dueciki:



Gacek - sfinksik:


Przemykająca Rysia:


I jeszcze mała porcja Gacusia:



niedziela, 6 listopada 2011

Kocie filmiki

Witam wszystkich po krótkiej przerwie. Jakoś taki depresyjny tydzień mam za sobą, a do przekazania właśnie na odwrót - lepsze wieści. Rysia zaczyna przypominać zachowaniem kota - ożywiła się, a tym co ją rozruszało jest laserek :-))) Zaczęła biegać, polować, bawić się, a nawet .... tadam tadam ... lizała Gacka po głowie :-))))
Wyobraźcie sobie, że nawet zaczęła atakować moje Gacki!!! Najbardziej Kocię, ale do czasu - Kocia najpierw się bała, uciekała na górę, schodziła Rysiczce z drogi - do dziś. Dziś miarka się przebrała - Kocia wyprowadziła dwa ciosy proste i spacyfikowała tym sposobem małą Rysię. Agresorka nabrała dużego respektu do większego kota i przeniosła się z atakami na Gacusia - a on, chociaż duży - jest tak pokojowym kotkiem, że też ucieka, nie broni się, co najwyżej syczy. Mam nadzieję, że i on się w końcu przełamie i nauczy małą respektu do siebie ;-) Póki co szkoda mi go troszkę - biedny Gacuszek, taka chodząca łagodność i miłość.
Niestety - jak już oznajmiłam w komentarzach pod poprzednim postem - Rysia zaczęła podsikiwać w domu - szczególnie upodobała sobie kuchnię. Być może trzeba będzie pomyśleć o osobnej kuwecie dla niej.
Cały czas jeszcze zastanawiamy się czy nie zwrócić jej wolności. Zaraz za ogrodzeniem często widzę buszujące jej siostrę i córeczkę. Na pewno za nimi tęskni. Stodoła w której te koty sypiają jest bardzo blisko nas - może by ją wypuścić i zobaczyć czy będzie do nas wracać? Sama nie wiem, nie chciałabym zamienić jej życia w więzienie. Choć wypuszczenie jej oznaczałoby tez dla nas duże koszty - bo trzeba by ją było zaszczepić na wszystko (wirusówki - to mamy w planie, ale też białaczkę i wściekliznę). Co o tym myślicie? Czy lepiej już ją zostawić w domu i liczyć na to, że się przyzwyczai? Jak ją wzięliśmy na podwórko (na smyczy) - jedyne co chciała zrobić - to przeskoczyć ogrodzenie i uciec :-(

Kilka fotek na udokumentowanie powyższych wynurzeń:

A na koniec coś, czego dawno nie było: filmik (zobaczcie jak Rysia na nim szaleje!):



Chciałabym też przypomnieć filmik ze starego bloga, czytelnikom, którzy dołączyli niedawno:




Przypominam, żeby włączyć dźwięk :-)