Trochę nas tu nie było i niestety obawiam się, że kolejne posty też nie pojawią się zbyt szybko. Znalazłam nową pracę, do której dojeżdżam codziennie 54 km w jedną stronę (niestety nie autostradą ;-) Do domu wracam późno i nawet mi przez myśl nie przejdzie żeby włączać komputer.
Ale coś niecoś z życia moich futer od czasu do czasu na blogu się pojawi :-)
Koty i Fela muszą teraz dłużej czekać na wyjście na podwórko i na jedzonko. Jak wracam, wypuszczam je do ogrodu, a Tosia, która przychodzi na obiadek idzie na górę do sypialni i odsypia nocne wojaże. Potrafi tak spać już do rana, albo około 23:00 miauczy żeby ją wypuścić. Zakleszczona jest niesamowicie, włóczy się po różnych trawskach, to nie dziwne. Od miesiąca wydarłam z niej około 30 kleszczy (!) Baaardzo tego nie lubi.
Mały śpiący Tosiamber:
Gacek dogadał się z Felą, choć ona lubi go czasem ścignąć, a on przylać jej łapą:
Kocia preferuje jednak towarzystwo kotów, psa omija szerokim łukiem.
Gacek pomaga dzielnie w pracach ogrodowych ;-)
A Fela lubi czmychnąć do sąsiadki:
Na koniec pochwalę się swoimi roślinkami:
Miłego weekendu majowego dla wszystkich :-)))
Na szczęście jutro mam wolne i odpoczywam, czego i Wam życzę :-) Pozdrawiam i do następnego zobaczenia :-)
PS: Specjalnie dla Amyszki - spotkałam sobowtóra kochanego Filipka. To kot naszego mechanika samochodowego (i on i jego żona przez kilka lat myśleli, że to kotka, ale wyprowadziłam ich z błędu zaglądając futrzakowi pod ogon ;-)
czwartek, 1 maja 2014
niedziela, 9 marca 2014
Wiosna Panie Sierżancie
Przyszła i do nas wreszcie, a zwiastował ją powtarzający się od tygodnia koci miauczący terror przy drzwiach balkonowych. Dziś pierwszy od dawna słoneczny dzień - postanowiliśmy przewietrzyć futra i siebie też ;-)
Koty szalały na podwórku:
Tosia sprawdzała czy w rynnie nie mieszka przypadkiem jakieś licho:
Gackowi cuś się przyczepiło do ogona, ale nawet zniósł to z godnością ;-)
Kocia wygrzewała się na leżaczku:
W tym czasie Felka buszowała po działce sąsiadki (regularnie tam zwiewa pod siatką) i próbowała zaprzyjaźnić się z kurami:
Musiała jednak za bardzo cwaniakować, bo kura pogoniła jej kota ;-)
Jak już koty się porządnie przewietrzyły, zabraliśmy Felę i poszliśmy szukać wiosny w lesie:
Zdobyłam wielką górę ... drzewa ;-) Moje leśne Mont Everest ;-)
Na deser - znajdźcie 10 różnic:
;-)))))))))
Koty szalały na podwórku:
Tosia sprawdzała czy w rynnie nie mieszka przypadkiem jakieś licho:
Gackowi cuś się przyczepiło do ogona, ale nawet zniósł to z godnością ;-)
Potem zobaczył, że wróciły do nas szpaki i chciał się z nimi osobiście przywitać:
Ponieważ szpaki nie wykazały się gościnnością i na widok mojego kocika uciekły na najwyższą gałąź, Gacek stwierdził, że musi je do siebie przekonać i ruszył ich śladem:Kocia wygrzewała się na leżaczku:
W tym czasie Felka buszowała po działce sąsiadki (regularnie tam zwiewa pod siatką) i próbowała zaprzyjaźnić się z kurami:
Musiała jednak za bardzo cwaniakować, bo kura pogoniła jej kota ;-)
Jak już koty się porządnie przewietrzyły, zabraliśmy Felę i poszliśmy szukać wiosny w lesie:
Zdobyłam wielką górę ... drzewa ;-) Moje leśne Mont Everest ;-)
;-)))))))))
piątek, 28 lutego 2014
Zimowe wspomnienia
Dziś post niezwierzęcy. Leżę w łóżku rozłożona paskudną grypą. Nie przypominam sobie z ostatnich 13 lat - od kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego domu - żebym była aż tak chora. No i nudzę się jak mops więc postanowiłam powspominać tegoroczną zimę, która pod kilkoma względami była dla mnie przełomowa. Przez ostatnich kilkanaście lat wszelka aktywność fizyczna była dla mnie słabo osiągalna, ze względu na problemy ze zdrowiem. W tym roku ból nieco odpuścił i regularnie jeździłam na łyżwy, a nawet - pierwszy raz w życiu - wybrałam się na narty! Co prawda tylko na oślą łączkę i pod okiem instruktora, ale już wiem, że narty to jest to co tygryski baaaardzo lubią. Pewnie już w tym sezonie nie uda mi się pojeździć, ale w takim razie nie mogę się już doczekać przyszłej zimy! Bluźnierstwo???? ;-)))
Kupiłam sobie łyżwy figurówki, bo o takich marzyłam całe dzieciństwo - takich zazdrościłam koleżankom. Ale okazało się, że jak się rozpędzę, to potykam się o cholerne ząbki. Parę razy tak wyrżnęłam kolanami w lód, że noga wyglądała, jakby miała odpaść. Wtedy Grzesiek wziął sprawy w swoje ręce i ... spiłował szlifierką ząbki. Widzieliście kiedyś takie łyżwy:
Jeszcze nie miałam okazji wypróbować ich bezzębnej wersji i już nie mogę się doczekać.W ogóle zauważyłam, że najbardziej podoba mi się bardzo szybka jazda na łyżwach, więc chyba najfajniej byłoby na panczenach! Szkoda, że nie ma u nas toru :-( Najbliższy w Sanoku.
Wracam chorować ;-)
Jeszcze nie miałam okazji wypróbować ich bezzębnej wersji i już nie mogę się doczekać.W ogóle zauważyłam, że najbardziej podoba mi się bardzo szybka jazda na łyżwach, więc chyba najfajniej byłoby na panczenach! Szkoda, że nie ma u nas toru :-( Najbliższy w Sanoku.
niedziela, 23 lutego 2014
Migawki z życia Feli
Dziś szybki post, parę fotek i dwa filmiki, żeby udokumentować szybko mijające dzieciństwo Feli (suczynka już wymienia ząbki na stałe).
Poniżej dwa zdjęcia z wizyty u Maćka:
Fela lubi tam jeździć, bo zawsze coś "zafasuje", tym razem była to smaczna kość:
Zapraszamy też do kina, szczególnie tych, których interesuje rozwinięcie przysłowia "żyją jak pies z kotem" ;-) Jak zwykle przypominamy o włączeniu dźwięku.
Poniżej dwa zdjęcia z wizyty u Maćka:
Fela lubi tam jeździć, bo zawsze coś "zafasuje", tym razem była to smaczna kość:
Zapraszamy też do kina, szczególnie tych, których interesuje rozwinięcie przysłowia "żyją jak pies z kotem" ;-) Jak zwykle przypominamy o włączeniu dźwięku.
niedziela, 9 lutego 2014
Zimowa Fela
Fela jest już z nami 2 miesiące, a wydaje się nam, że co najmniej kilka lat ;-)
Z kotami jest w niezłej komitywie, najbardziej zaprzyjaźniła się z Tosią, która ostatnio spędza u nas całe dnie i noce. Wychodzi tylko na czas wyjazdu do pracy i jak tylko wracam, już czeka pod drzwiami. Fela z Tośką cały czas się bawią - gonią, biją, liżą, jakby były dwoma kociakami (takie zapasy pamiętam z dzieciństwa Gacków). Dobrały się i dzięki temu obie się nie nudzą, a Gacki mają wytchnienie od ich zaczepek.
Wspaniale było też obserwować pierwszy śnieg w życiu Feli, najpierw lekka konsternacja w stylu: "what the fuck is that", a potem szaleństwo, gonitwy, rycie nosem w śniegu i psia euforia, przez którą wiele zdjęć jest w marnej jakości ;-)
Po śnieżnych szaleństwach czas odpocząć i wygrzać się, najlepiej na ulubionej poduszce pańci:
I jaka dumna jest z siebie:
Na deser starcie dwóch sióstr, nie zapomnijcie włączyć dźwięku:
Z kotami jest w niezłej komitywie, najbardziej zaprzyjaźniła się z Tosią, która ostatnio spędza u nas całe dnie i noce. Wychodzi tylko na czas wyjazdu do pracy i jak tylko wracam, już czeka pod drzwiami. Fela z Tośką cały czas się bawią - gonią, biją, liżą, jakby były dwoma kociakami (takie zapasy pamiętam z dzieciństwa Gacków). Dobrały się i dzięki temu obie się nie nudzą, a Gacki mają wytchnienie od ich zaczepek.
Wspaniale było też obserwować pierwszy śnieg w życiu Feli, najpierw lekka konsternacja w stylu: "what the fuck is that", a potem szaleństwo, gonitwy, rycie nosem w śniegu i psia euforia, przez którą wiele zdjęć jest w marnej jakości ;-)
Po śnieżnych szaleństwach czas odpocząć i wygrzać się, najlepiej na ulubionej poduszce pańci:
I jaka dumna jest z siebie:
Na deser starcie dwóch sióstr, nie zapomnijcie włączyć dźwięku:
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































