niedziela, 26 stycznia 2014

Tu Nocny Jastrząb

Allo allo? Słychać mnie? Tu Nocny Jastrząb, czyli ja - Tosia. Piszę, żeby się poskarżyć: zostałam bezprawnie uwięziona:

Ale to jeszcze nic, wcześniej nie dali mi jeść,  uwięzili, wywieźli, zostawili, pozwolili przeprowadzać na mnie jakieś medyczne eksperymenty, wycięli mi coś z brzucha, znów nie dali jeść i ciągle mnie więżą w domu. Już o tym śmiesznym kubraczku nie wspomnę (wyglądam w nim jak jakaś tfu, stonoga). Ratunku!!!!!!

W dodatku cieszą się, że wszystko poszło dobrze i że to niby te kciuki blogowiczów pomogły. Ja tam nie wiem, ale jeśli to prawda, to moja zemsta Was nie minie, o nie!

PS: Sympatyczna Ania z bloga Ratujmy z Psim Aniołem prosiła, żebym wypowiedziała się na temat bezdomności. Wiele o niej nie wiem, bo bezdomna byłam tylko jeden dzień. Taki jeden głupek wywalił mnie z bagażnika i odjechał. Bardzo się bałam i byłam głodna no i nie wiedziałam dlaczego mnie wyrzucili. MNIE!!!! Miss kociego świata, najmilszego, najmądrzejszego i najskromniejszego kotka na świecie??? Bardzo szybko znalazłam domek, wzięła mnie mama Gosia, a potem zaraz znalazłam drugi domek z mamą Anią. Teraz jadam dwa obiadki, dwie kolacje, mam brata Azora, brata Gacka i siostry - Felę i Kocię. No mówię Wam - teraz to mam życie jak w Madrycie. Ale tego, że mi wycięli coś z brzucha im nie daruję. Narobię im za kanapą, albo lepiej do buta! Ot co! Jeszcze mnie popamiętają.


sobota, 18 stycznia 2014

Co słychać w naszym państwie duńskim?

Przede wszystkim chroniczny brak czasu. Ale ponieważ życzliwe dusze mobilizują, zrobiłam parę fotek, pokazujących perypetie naszego zwierzyńca.

Fela coraz lepiej dogaduje się z kotami, chodzimy z nią do psiego przedszkola i staramy się zabierać w różne miejsca, żeby nie wyrosła na psa-dzikusa, bojącego się wszystkiego i wszystkich. Zauważyliśmy też, że spacery z Felą po mieście, to bardzo skuteczny sposób na bezwysiłkowy podryw ;-) Nie wiem czy kiedykolwiek zaczepiało Grześka tyle dziewczyn, jak dziś gdy spacerował z Felą pod supermarketem, gdzie robiłam zakupy ;-))))

 Fela zapoznała się z sąsiadami - kurami i psem Azorem.
 Nasz mała gwiazda:
 Z Gacusiem już jest sztama:
 A w kocim świecie nowością jest to, że w czwartek wieziemy Tosię na sterylkę, trzymajcie proszę kciuki, żeby wszystko poszło dobrze!
 Gacuś bardzo zazdrości Tośce wolności:
 I takich możliwości:
Kocia też już coraz bardziej się oswaja, choć nie tak łatwo jak Gacek. Ale powoli sytuacja się normalizuje. Fela jest już miesiąc z nami i coraz bardziej wtapia się w naszą rodzinę, z każdym dniem coraz mocniej się do siebie przywiązujemy :-) Fajnie jest mieć tyle futer. Tośka przez ostatnie 2 tygodnie była u nas codziennym gościem i nawet zawarły z Kocią sojusz antyfelowy ;-) Jak psiczka za bardzo szaleje, kocie damulki ewakuują się do sypialni na górę i grzecznie razem śpią na naszym łóżku ;-) Ech, bez nich życie byłoby beznadziejne, jak dobrze, że są :-)))
Pozdrowienia dla wszystkich blogowych przyjaciół :-)


czwartek, 26 grudnia 2013

Świąteczne zoo

W latach 90-tych królowały noworoczne szopki zwane "Polskie Zoo" (uwielbiałam je), a u nas w tym roku było jak w tytule posta - zoo świąteczne :-) W wigilię przyjechali do nas rodzice z Maćkiem (wzbudzając popłoch u kotów), a w pierwszy dzień świąt jeszcze (prawie) cała rodzina Grześka z siostrą Feli - Kofi. Nasz salon przeżył prawdziwe oblężenie 11 osób i 5 futer ;-) Można powiedzieć, że przeszedł chrzest bojowy.

Pierwszy raz zaopatrzyliśmy się też w światełka zewnętrzne i świerk przed domem wygląda tak:
Wspaniale jest patrzeć w te kolorowe magiczne światełka :-)

Kotki nerwowo przeżyły święta, bały się Maćka i tylu obcych w domu, choć na górze, w swojej rezydencji Kocia łasiła się do "dziadka" :-) Za to Maciek z Felą, po pierwszych 2 minutach strachu i nieufności, doszli do porozumienia i zaczął się istny seans erotyczny :

Felka zajęła legowisko Maćka, a on biedny próbował się zmieścić do jej posłanka i - o dziwo - nawet mu się udało:
Za to u siebie Maciek ma prawdziwe królewskie łoże:

Ja miałam ogromną pomoc od mamy w przygotowaniach. Podobno gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść, ale za to tam, gdzie są dwie - wyżerka maksymalna :-)

Jak zwykle lepiliśmy z Grześkiem hurtowe ilości uszek (w tym roku 160):

Prezenty obrodziły, aż brakło miejsca pod choinką:


Dostałam biografię Jana Brzechwy, która już dawno wpadła mi w oko:
kocią zakładkę z magnesem i cytatem z Victora Hugo:
i piękną broszkę-wisiorek, oczywiście również koci:
Moja kolekcja kocich gadżetów się rozrasta :-)
Mikołaj i jego miauczący pomocnicy sprawili się świetnie w tym roku:

Niestety, w nocy po wigilii Gacuś bardzo się nam pochorował, wymiotował całą noc, trząsł się, a potem był bardzo apatyczny, nie chciał nic jeść, troszkę pił. Bardzo się martwiłam, bardzo :-( Na drugi dzień dalej nie chciał jeść, ale połasił się na kawałek szynki. A dziś już jadł normalnie. Ulga! Nie wiem dotąd co mu było, czy coś mu zaszkodziło, czy aż tak zareagował na świąteczne zamieszanie. Na szczęście już wszystko dobrze!!!

Na koniec zdjęcia dwóch siostrzyczek (marnej jakości, bo komórką robione) Feli i Kofi:
Siostrzyczki bawiły się wspaniale, były wulkanami energii, szkoda, że Fela nie ma na co dzień z kim się tak bawić. Po takich harcach z Maćkiem i Kofi, zasnęła jak dziecko, przytulona do gwiazdkowego prezentu - misia:
Była wykończona:

Dziś rano Gacuś przyszedł na śniadanko i oczywiście usadowił się przy dziadku, wiedząc, że tylko u niego jest w stanie wyżebrać trochę szynki:

Gdy wszyscy goście pojechali koty odetchnęły, Gacek z Felą dogadują się dobrze, mój dzielny koteczek nie boi się nawet jej szczekania (a Fela lubi sobie wieczorami poszczekać), niestety - Kocia siedzi na górze, co powoduje, że jak tylko się pojawi, Fela zaciekawiona biegnie do niej, a ta znów ucieka w popłochu. Chyba kupimy jej Feliway'a, może to by pomogło.

No i po świętach ;-) Dobrze, że jeszcze mam parę dni urlopu :-)
Pozdrowienia dla wszystkich!

sobota, 21 grudnia 2013

Podwórko zbliża ...

... Felę i koty. Zwłaszcza, że koty mogą szmyrgnąć na drzewo a pies nie ;-)

 Na dworze Kocia nie ucieka w panice przed Felką, a Gacek w ogóle nie zwraca na nią uwagi, zajęty skubaniem trawki.
Tylko Tośka się boi, wreszcie ktoś poskromił tego czarnego demona:
 Na powyższym zdjęciu czmychała przed Felą ;-)
 Na drzewku już bezpieczna, można pokazać szyneczkę (fotka z dedykacją dla amyszkowego Mikeszka) :-)
 Ach ta Felka, już próbuje się do mnie dostać! Muszę się porządnie najeżyć:
My tu sobie gadu, gadu, a w tym czasie czarno-biały łobuz zakrada się:
A i Tośka nie lepsza:
I tak to sobie harcujemy:
 Mój słodziaczek najcudowniejszy:
 I nowy "pluszak":

Pozdrawiamy słonecznie :-)

czwartek, 19 grudnia 2013

Choinka, 3 koty i pies

Wiem, że zazwyczaj choinkę ubiera się w wigilię, ale w tym roku zachciało mi się jej na ponad tydzień przed świętami:

Co roku obiecuję sobie, że za rok to już na pewno kupimy dużą choinkę i od kilku lat zawsze staje na honorowym miejscu ta nasza stara, mała, jeszcze studencka choinka. A ponieważ bombek mam wyjątkowo dużo - każda gałązka obwieszona jest jak ... choinka ;-)))

Co u mojego nagle powiększonego zwierzyńca? Jakoś razem żyjemy, choć od kiedy Fela pokazała, że potrafi szczekać - koty wyalienowały się jeszcze bardziej. Najgorzej jest z Kocią, widać, że bardzo się boi. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej, zwłaszcza, że zapisaliśmy Felkę do psiego przedszkola ;-)
Najbardziej zbliża pełna micha i wspólne spacery. No i wreszcie znalazł się ktoś, kto zdołał poskromić władcze zapędy Tośki ;-)
Poniżej wspólne jedzenie rybki:
Tośka nawet odważyła się wyjadać z psiej miski:
A tu wspólne spanie na człowieku:

W następnym odcinku będą fotki z podwórkowych harców. Zapraszam w weekend :-)