Śniegu przy furtce było po kolana, a zdjęcie robiłam 2 godziny po odśnieżeniu chodniczka i dojścia do samochodu ;-) Droga zresztą wyglądała dokładnie tak jak nasze podwórko.
Oczywiście koty nie narzekały na to, że miały nas cały dzień, a Gacek jak zwykle przechodził samego siebie w okazywaniu nam swojej miłości:Najchętniej asystował w czasie południowej drzemki (swoją drogą ja też nie narzekałam, fajnie jest od czasu do czasu uciąć sobie drzemkę w południe). Najpierw przylepił się do stóp G. ...
I nawet przy oglądaniu mapy:
Myślę sobie, że piątek był bardzo dobrym dniem dla Gacka ;-))))
A dziś zauważyłam, że do naszego karmnika oprócz sikorek (głównie), dzwońców (lub czyży, bo bestie podobne są do siebie), jemiołuszek, zięb, wróbli i sporadycznie sójek, dzięciołów i grubodziobów (bardzo rzadko, ale się zdarzyło), przyleciały szpaki :-))) Prawda, że piękne???
Jakoś widok tych ptaszorów strasznie poprawia mi humor, czego i Wam życzę :-) Miłego wieczoru, niedzieli i nadchodzącego tygodnia!
PS: Marusia z poprzedniego posta znalazła już domek, a oprócz tego też Wisia od Anki Wrocławianki, więc bardzo się cieszę :-)





























