sobota, 30 lipca 2011

Koty zzamoskitierowe

Wczoraj zwinęłam towarzystwo z podwórka, bo chciałam wykosić działkę. Obydwa futra były bardzo niezadowolone z takiego obrotu spraw i oznajmiały to (zwłaszcza Gacek) głośnym i jęczącym miaukiem na całą okolicę ;-)

piątek, 29 lipca 2011

Mol - znaczy kot - książkowy

Opisałam i pokazywałam już kiedyś na blogu zamiłowanie moich futrzastych do książek. Dziś ciąg dalszy - Kocia książkowa:
 Na książkowym blogu prezentowałam kiedyś opowiadanie z czytanki podstawówkowej pt.: "Zielonookie diablątko", ta nazwa wydaje mi się tu akuratna:

 A z innej beczki - piekliśmy wczoraj placka na niedzielę. Tak, właśnie wczoraj, bo sekretem tego niepozornego placka jest ciasto - które im dłużej stoi tym lepsze (oczywiście w granicach rozsądku, po roku stania byłoby pewnie mniej zjadliwe ;-)
Zamieściłam to niecodzienne wydarzenie na blogu, ponieważ ja bardzo rzadko piekę ciasta (zwykle 2 razy do roku na święta, albo i rzadziej), zdecydowanie bardzie wolę gotowanie. A tym przepisem chcę się podzielić z chętnymi, bo nam bardzo przypadł do gustu i nie jest jakoś specjalnie trudny w robocie. Pierwszy raz zrobiłam to ciasto właśnie na ostatnie zimowe święta (jest na blogu - wpis z 30 grudnia). Przepis pochodzi z gazetki "Wigilia i Święta Bożego Narodzenia" wydanej przez Lamar w 2008 r.

Ciasto wiśniowe (równie dobrze można zastąpić wiśnie innymi owocami)
Składniki: 2,5 szkl mąki, 2 i 1/3 szkl cukru (ja daję dużo mniej, bo wg nas placek wcześniej był za słodki), 1,5 kostki masła, 5 jajek, 1 żółtko, 1 szkl mleka, 1 słoik (700 ml) wiśni, 1 laska wanilii (ciężko gdzieś wyszukać, więc zastępuję 2 łyżeczkami cukru waniliowego), 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 tabliczka białej i 1 gorzkiej czekolady

Wykonanie: 3 łyżki cukru podrumienić na suchej patelni. Stale mieszając wlać mleko i zagotować. Utrzeć 2 jajka, żółtko, 3 łyżki cukru, wanilię i dodać do mleka. Ucierać na krem na małym ogniu, nie dopuszczając do zagotowania.
Masło utrzeć z resztą cukru (tu przydaje się facet!), dodać pozostałe jajka. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i połączyć z masą karmelową i jajeczną. Wiśnie osączyć na sicie i dodać do ciasta. Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć ciasto i piec 70 min w temperaturze 190 st. (uwaga! nam wystarczyło 50 min. - trzeba sprawdzać, żeby nie spalić). Wyjąć i ostudzić. W osobnych rondelkach rozpuścić czekolady. Ciasto pokryć najpierw białą, a potem czarną czekoladą, tworząc widelcem fantazyjne pasy.
Smacznego!

wtorek, 26 lipca 2011

Opowieść o tym jak Gacek ogórki kisił

Wczoraj zabraliśmy się za kiszenie i marynowanie ogórków. Gacek od razu postanowił zostać "pomocnikiem kucharza":
 Od razu zmaterializował się w szafliku (musiał sprawdzić czy ogórasom będzie tam wygodnie ;-)
 ..."rejtanował":
 Kontrolował staranność mycia ogórków:
 A na koniec zmęczył się ciężką robotą i zasnął snem sprawiedliwego:
W tym czasie kocia arystokratka leżała w salonie ;-)
A to niecały jeszcze efekt gackowych wysiłków:

poniedziałek, 25 lipca 2011

Spacer

Pogoda nas nie rozpieszcza ostatnio, ale nic nam nie straszne od kiedy zaopatrzyliśmy się w kalosze - mała rzecz, a bardzo cieszy, możemy teraz wędrować naszymi ulubionymi dziczyznami bez obaw o buty i katar :-)
A poniżej przedstawiam fotorelację z naszych wypraw w dzicz:
 Na spacerze spotkaliśmy się z tatą Bocianem, który właśnie szukał kolacji dla swojej rodzinki :-)
Nasi "dobroczyńcy":
A widzieliście kiedyś wściekłe drzewo? :
Niedaleko nas burza przewróciła drzewo:

A jutro zapraszam na wpis o tym jak Gacek kisił ogórki :-)

poniedziałek, 18 lipca 2011

Koty odzyskują przestrzeń




Dziś aż się wzruszyłam - Kocia jak za "dawnych czasów" zeszła na dół i zaległa na podłodze, co chyba oznacza powrót do normalności. Je też już coraz lepiej, mam nadzieję, że szybciutko się zregeneruje to jej małe ciałko.
Ostatnio byliśmy z nimi u weta, dostały drugą dawkę szczepionki na choroby wirusowe, za tydzień odrobaczanie (oj, będzie trudno) i już chyba w tym roku odpuścimy wściekliznę i białaczkę ze względu na fundusze. Mam nadzieję, że w przyszłym roku się uda.