wtorek, 27 marca 2012

Prezent i żółte kocie portrety

Dziś chciałabym się pochwalić jaki piękny prezent dostałam od Owcy (za prawie okrągły - bo 999 - komentarz na Jej blogu):

 Chustecznik bardzo zainteresował Rysię:
 Owco - serdecznie dziękujemy :-))))

Fotka Rysi naokiennej:
 I moje ulubione przytulaczki (w przerwie między zapasami, albo raczej boksem):
 Na koniec obiecane żółte portrety - żółte bo bez lampy ;-)

Oj, Kocia poczuje się dyskryminowana ;-) Będę musiała to nadrobić :-)

poniedziałek, 19 marca 2012

Mieszkam w wysokiej wieży

Nasze futra dostały kolejną atrakcję mojego pomysłu (a raczej odgapionego gdzieś z netu) i Grześkowego wykonania - wieża z pudełek, która dzielnie opiera się dziurkującym kiełkom. Przez pierwsze dni koty po obwąchaniu obchodziły ją bokiem, ale później zaczęło się szaleństwo ;-)
Najbardziej wieżę pokochała Rysia, to jej królestwo - uwielbia w niej siedzieć (na wszystkich poziomach), biec do niej całą mocą łapek i na koniec wślizgiem wpadać do środka, ale najbardziej lubi z niej atakować Gacki ;-) Tak rozszalałej Rysi jeszcze nie widziałam, rozkręca się nam panna. Nowa dieta (sucha i mokra Animonda) przyniosła nadspodziewane rezultaty (a nie pomagał nawet RC) i od ponad miesiąca nie było ani jednego rzyga. Rysia bryka jak nigdy, nie uwierzyłabym parę tygodni temu, że to możliwe, zachowuje się jak młody kociak, goniąc naprzemiennie to Kocię, to Gacka :-) Chyba nie muszę pisać, jak nas to cieszy.
A teraz już fotki i zmykam :
Zdjęcia niestety nie oddają ogromu szaleństw w wydaniu futrzastych, mam nadzieję, że uda się nam nagrać jakiś filmik :-) Pozdrowienia dla wszystkich :-)

wtorek, 6 marca 2012

Furminator

Ostatnio do szału doprowadzały nas fruwające wszędzie kłaki i zakłaczone na potęgę ubrania. 
W internecie znalazłam cudo o nazwie furminator. Jest to strasznie drogie cholerstwo, ale opinie o tym są bardzo pozytywne. Co to jest? Na stronie jednego z producentów znalazłam takie informacje:

Furminator to przyrząd do usuwania podszerstka i martwego włosa. Ostrze nie ucina włosa okrywowego, a jedynie wyciąga podszerstek oraz te włosy, które obumarły i są gotowe do wypadnięcia. Ostrze nie wymaga wymiany.
Furmiantora należy używać tak, jak zwykłej szczotki. Podobnie jak w przypadku  stosowania szczotki, należy zwrócić uwagę na siłę nacisku na skórę, by zbyt mocne przyciskanie lub gwałtowne ruchy nie doprowadziły do podrapania zwierzęcia.
Używaj go regularnie, stopniowo wydłużając przerwy pomiędzy kolejnymi „szczotkowaniami”. Efekty są widoczne już po kilku dniach stosowania narzędzia.
Zalety:
  • szybkie i łatwe usunięcie podszerstka i martwej sierści, bez uszkodzenia włosa okrywowego
  • redukcja wypadania sierści o 90%
  • dokładniejsze, niż w przypadku szczotek i raków usuwanie wypadającej sierści
  • pomaga w utrzymaniu zdrowej skóry i lśniącego włosa okrywowego
  • ogranicza powstawanie kłębków sierści w przewodzie pokarmowym kotów
Polecam wątek na MIAU na ten temat 
Złożyłam zamówienie i dziś przyszła paczka - pierwszy raz mamy za sobą. Grzesiek trzymał delikwenta, a ja szczotkowałam. O dziwo, najgorzej poszło z Rysią, a najlepiej z Kocią. Gackowi niezbyt się podobało, ale jakoś wytrzymał. Po takim zabiegu, trzeba dokładnie odkurzyć pokój. Najlepsze jak koty próbują zapolować na tą wyciągniętą sierść ;-)
Wyczesałam bardzo dużo sierści, zobaczymy po paru razach czy faktycznie mniej kłaków fruwa w powietrzu.
Na koniec dokumentacja fotograficzna:


Z tego co wyczesałam można by zrobić perukę ;-)

niedziela, 4 marca 2012

Rysiowe pozycje i oraniczona blogowa aktywność

Witam wszystkich serdecznie.
Na początku coś o czym zapomniałam - dziękuję za trzymanie kciuków, podziałały i sesja jest zdana. To dobra wiadomość, a teraz niestety zła. Wróciłam dziś ze zjazdu załamana ilością przedmiotów i pracy, która czeka mnie w tym - ostatnim zresztą - semestrze :-( Jestem bardzo negatywnie zaskoczona przez uczelnię, nikt z nas nie spodziewał się czegoś takiego na ostatniej prostej. Wygląda na to, że uczelni brakuje jakiś godzin, projektów i inszych inszości do wykonania narzuconego przez ministerstwo planu i dowalili nam to wszystko teraz, gdy człowiek powinien się najbardziej skupić na napisaniu pracy. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby te przedmioty znalazły się we wcześniejszych semestrach (niektóre są bardzo ciekawe, ale niesamowicie pracochłonne), teraz wygląda na to, że do lipca po powrocie z pracy, będę siedzieć przy komputerze i coś robić, realizować, czytać i wkuwać. A najbardziej denerwują mnie przedmioty, których zakres już przerabialiśmy kilka razy na innych przedmiotach i konieczność zdawania z nich egzaminu (gdy dokładnie z tego samego materiału zdawaliśmy np. rok temu) - czyli wypełnianie "wykładowcom w potrzebie" etatów :-( Jak widać aktywność blogowa zostanie pewnie zredukowana bardzo i bardzo mi z tego powodu przykro.
Nie gniewajcie się, że tak narzekam, ale czasem trzeba się wyżalić, a trwająca ponad 4h podróż powrotna do domu, ból pleców i perspektywa, że tak będzie przez najbliższe miesiące powoduje, że optymizm trochę się kurczy ;-)
Na osłodę przywitały mnie w domu 3 kochane futra, które podobno jak mnie nie ma strasznie tęsknią, i są bardzo nieswoje. Po powrocie, chcieliśmy pójść na krótki spacer - gdy zaczęliśmy się ubierać, Gacek dosłownie jęczał pod drzwiami i taki był niespokojny, że znów gdzieś wybywamy.

Kocia zaanektowała moją torbę:


A Rysia zaprezentowała cały szereg uroczych leżących pozycji, którymi (żeby jednak zakończyć ten post optymistycznie) niniejszym się z Wami podzielę:





PS:  Tak jak wszyscy się spodziewali - Putin wygrał wybory, więc mogę zacierać ręce - gazety w tym tygodniu dostarczą mi masę potrzebnych do pracy magisterskiej artykułów. Choć taka pociecha z tego wydarzenia ;-)