Na początku dzisiejszego posta chcę podziękować wszystkim zaglądającym i komentującym i przeprosić nowo-odwiedzających, że nie mam na razie w ogóle czasu na poznawanie ich blogów, jedynie oglądam czasem fotki :-((( Niestety, rzadko dodaję też posty u siebie, bo ogrom pracy w ostatnim semestrze mnie po prostu przytłacza. Mam też awersję do pisania, bo większość moich "zadań" jest właśnie w formie pisemnej. Blog książkowy zaniedbałam całkowicie, mam nadzieję, że Ci, którzy tam wchodzili się nie zniechęcą brakiem nowości. I tak będzie niestety do końca czerwca. Za to potem - na pewno nadrobię wszystkie blogowe zaległości :-)
Dziś post o Gacku, najpierw - łazienkowym - zawsze idzie się ze mną kąpać i czeka na koszu z praniem aż wyjdę z wanny i będę go głaskać:
A na koniec Gacek rysunkowy, lecz najpierw kilka słów wyjaśnienia - już pisałam kiedyś, że jestem antytalentem rysunkowym, nie umiem rysować realistycznych przedmiotów, co najwyżej odrysowywać z cudzych rysunków. Najbanalniejszych przedmiotów codziennego użytku, narysowanych przeze mnie nikt (poza moją przyjaciółką Agnieszką) nie jest w stanie rozpoznać. Wczoraj, mordując się z napisaniem recenzji do arcyskomplikowanej książki, której jedno zdanie muszę czytać 5 razy żeby je zrozumieć, postanowiłam się zrelaksować i narysować śpiącego obok mnie Gacka. Nie wiem jak to się stało, ale rysunek wyszedł mi tak jak chciałam - realistycznie :-) Na fali entuzjazmu spróbowałam narysować Rysię i Kocię, ale tu już wszystko wyszło po staremu - czyli totalny bohomaz niepodobny do kota. Tym bardziej jestem dumna z tego wyjątku potwierdzającego regułę no i oczywiście muszę się nim pochwalić, a co!
Może i dobrze, że pozostałe rysunki mi nie wyszły, bo mogłabym popaść w samozachwyt ;-)))))
sobota, 14 kwietnia 2012
piątek, 6 kwietnia 2012
wtorek, 27 marca 2012
Prezent i żółte kocie portrety
Dziś chciałabym się pochwalić jaki piękny prezent dostałam od Owcy (za prawie okrągły - bo 999 - komentarz na Jej blogu):
Chustecznik bardzo zainteresował Rysię:
Owco - serdecznie dziękujemy :-))))
Fotka Rysi naokiennej:
I moje ulubione przytulaczki (w przerwie między zapasami, albo raczej boksem):
Na koniec obiecane żółte portrety - żółte bo bez lampy ;-)
Oj, Kocia poczuje się dyskryminowana ;-) Będę musiała to nadrobić :-)
Chustecznik bardzo zainteresował Rysię:
Owco - serdecznie dziękujemy :-))))
Fotka Rysi naokiennej:
I moje ulubione przytulaczki (w przerwie między zapasami, albo raczej boksem):
Na koniec obiecane żółte portrety - żółte bo bez lampy ;-)
Oj, Kocia poczuje się dyskryminowana ;-) Będę musiała to nadrobić :-)
Etykiety:
koty
poniedziałek, 19 marca 2012
Mieszkam w wysokiej wieży
Nasze futra dostały kolejną atrakcję mojego pomysłu (a raczej odgapionego gdzieś z netu) i Grześkowego wykonania - wieża z pudełek, która dzielnie opiera się dziurkującym kiełkom. Przez pierwsze dni koty po obwąchaniu obchodziły ją bokiem, ale później zaczęło się szaleństwo ;-)
Najbardziej wieżę pokochała Rysia, to jej królestwo - uwielbia w niej siedzieć (na wszystkich poziomach), biec do niej całą mocą łapek i na koniec wślizgiem wpadać do środka, ale najbardziej lubi z niej atakować Gacki ;-) Tak rozszalałej Rysi jeszcze nie widziałam, rozkręca się nam panna. Nowa dieta (sucha i mokra Animonda) przyniosła nadspodziewane rezultaty (a nie pomagał nawet RC) i od ponad miesiąca nie było ani jednego rzyga. Rysia bryka jak nigdy, nie uwierzyłabym parę tygodni temu, że to możliwe, zachowuje się jak młody kociak, goniąc naprzemiennie to Kocię, to Gacka :-) Chyba nie muszę pisać, jak nas to cieszy.
A teraz już fotki i zmykam :
Zdjęcia niestety nie oddają ogromu szaleństw w wydaniu futrzastych, mam nadzieję, że uda się nam nagrać jakiś filmik :-) Pozdrowienia dla wszystkich :-)
Najbardziej wieżę pokochała Rysia, to jej królestwo - uwielbia w niej siedzieć (na wszystkich poziomach), biec do niej całą mocą łapek i na koniec wślizgiem wpadać do środka, ale najbardziej lubi z niej atakować Gacki ;-) Tak rozszalałej Rysi jeszcze nie widziałam, rozkręca się nam panna. Nowa dieta (sucha i mokra Animonda) przyniosła nadspodziewane rezultaty (a nie pomagał nawet RC) i od ponad miesiąca nie było ani jednego rzyga. Rysia bryka jak nigdy, nie uwierzyłabym parę tygodni temu, że to możliwe, zachowuje się jak młody kociak, goniąc naprzemiennie to Kocię, to Gacka :-) Chyba nie muszę pisać, jak nas to cieszy.
A teraz już fotki i zmykam :
Zdjęcia niestety nie oddają ogromu szaleństw w wydaniu futrzastych, mam nadzieję, że uda się nam nagrać jakiś filmik :-) Pozdrowienia dla wszystkich :-)
Etykiety:
koty
wtorek, 6 marca 2012
Furminator
Ostatnio do szału doprowadzały nas fruwające wszędzie kłaki i zakłaczone na potęgę ubrania.
W internecie znalazłam cudo o nazwie furminator. Jest to strasznie drogie cholerstwo, ale opinie o tym są bardzo pozytywne. Co to jest? Na stronie jednego z producentów znalazłam takie informacje:
Furminator to przyrząd do usuwania podszerstka i martwego włosa. Ostrze nie ucina włosa okrywowego, a jedynie wyciąga podszerstek oraz te włosy, które obumarły i są gotowe do wypadnięcia. Ostrze nie wymaga wymiany.
Furmiantora należy używać tak, jak zwykłej szczotki. Podobnie jak w przypadku stosowania szczotki, należy zwrócić uwagę na siłę nacisku na skórę, by zbyt mocne przyciskanie lub gwałtowne ruchy nie doprowadziły do podrapania zwierzęcia.
Używaj go regularnie, stopniowo wydłużając przerwy pomiędzy kolejnymi „szczotkowaniami”. Efekty są widoczne już po kilku dniach stosowania narzędzia.
Zalety:
- szybkie i łatwe usunięcie podszerstka i martwej sierści, bez uszkodzenia włosa okrywowego
- redukcja wypadania sierści o 90%
- dokładniejsze, niż w przypadku szczotek i raków usuwanie wypadającej sierści
- pomaga w utrzymaniu zdrowej skóry i lśniącego włosa okrywowego
- ogranicza powstawanie kłębków sierści w przewodzie pokarmowym kotów
Złożyłam zamówienie i dziś przyszła paczka - pierwszy raz mamy za sobą. Grzesiek trzymał delikwenta, a ja szczotkowałam. O dziwo, najgorzej poszło z Rysią, a najlepiej z Kocią. Gackowi niezbyt się podobało, ale jakoś wytrzymał. Po takim zabiegu, trzeba dokładnie odkurzyć pokój. Najlepsze jak koty próbują zapolować na tą wyciągniętą sierść ;-)
Wyczesałam bardzo dużo sierści, zobaczymy po paru razach czy faktycznie mniej kłaków fruwa w powietrzu.
Na koniec dokumentacja fotograficzna:
Z tego co wyczesałam można by zrobić perukę ;-)
Etykiety:
koty
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























