wtorek, 28 czerwca 2011

Wakacje

Nadejszła wyczekana chwila : dzień, w którym nie trzeba się już uczyć. Jak zwykle podziałały Wasze kciuki i energetyzowanie notatek przez koty. Oficjalnych wyników jeszcze nie ma, ale nie przewiduję żadnych poprawek (tfu, tfu!). Przyznam, że ostatni weekend mnie wykończył, bo nie zostawałam na noc, tylko wracałam do domu: rano 3 godziny w pociągu i wieczorem powtórka z rozrywki. Ale teraz mam luzik i odpoczynek, mogę się np. zabrać za dom, zaniedbany w czasie sesji :-) Ale pierwsze co zrobiłam po powrocie w niedzielę wieczorem - to złapałam za druty i rozpoczęłam kolejną sukienkę. Tym razem bawełna i druty nr 2,5, więc obawiam się, że może mi to długo zejść, mam nadzieję, ze tego lata jeszcze ją ubiorę ;-)
W tym roku nie wyjeżdżamy nigdzie na urlop (zresztą to jest u nas bardzo problematyczne, bo nie ma kto zostać z kotkami, a poza tym one się bardzo boja obcych), ale postanowiliśmy zrobić sobie mini eskapadę do Warszawy. Jedziemy w sobotę wczesnym rankiem, mamy w planach Muzeum Powstania Warszawskiego i Łazienki i co tam jeszcze damy radę (głównie ile dadzą radę moje plecy). Żałuję, że nam w niedzielę nie pasowało, bo chętnie posłuchałabym koncertu chopinowskiego w Łazienkach :-)
Przy okazji will.ow - już chyba nie trzeba będzie pikietować pod oknem Pana Wu, bo powrócił syn marnotrawny na łono blogowej rodziny ;-)
Nie mam dziś fotek jakiś specjalnych, więc tylko jak mnie Gacuś witał po powrocie do domu:

A na działce ostatnio G szaleje z łopatą i wyrównuje ziemię koło domu:
Odkryliśmy też w Rzeszowie wypożyczalnię sprzętu "działkowego" jak np. glebogryzarki czy takie cuś do zwałowania ziemi i zamierzamy skorzystać. Tylko, że wtedy działka, na której teraz jest trawa, zamieni się w burą breję, dopóki nie wyrośnie nowa. Niestety, trzeba będzie to przeczekać, a wyrównanie jest konieczne, bo mamy takie "góry i doliny", że można sobie uszkodzić kończyny dolne.
Pozdrawiam wszystkim, dziękuję za dobre fluidy w sesji i do napisania :-)

czwartek, 23 czerwca 2011

Jeszcze tylko 3 dni ...

... intensywnego (bardzo) wysiłku umysłowego i ... już nawet nie umiem sobie wyobrazić jak wyglądają normalne dni bez nauki ;-) Przyznam, że chyba jeszcze nigdy sesja nie była dla mnie tak męcząca. Dlatego też z góry przepraszam, za moją małą aktywność na Waszych blogach - staram się wszędzie zajrzeć i przeczytać, z komentarzami już gorzej. Odbiję to sobie w przyszłym tygodniu.
Wrzucam tylko kilka fotek moich kochanych bożków, które dzielnie mi asystują w nauce i pomagają - wylegując się na moich kserówkach i notatkach - napełniają je swoją kocią mocą (taką mam przynajmniej nadzieję):
 Kocia ma kryjówkę pod autem, a poniżej Gacek, który właśnie schrupał motylka:
 I na koniec błogie lenistwo na własnym trawniku:

Pozdrawiam wszystkich :-)

czwartek, 16 czerwca 2011

Candy u womb.art

Tak jak w tytule : Kai ogłosiła candy na swoim blogu.
Do wygrania wzór na chustę semele.

I niestety - wracam do najnieprzyjemniejszej dla mnie ostatnio czynności :-(

wtorek, 14 czerwca 2011

Wąwóz lessowy w Sandomierzu

W ostatnią niedzielę połaziliśmy trochę po Sandomierzu. Turystów jak mrówków, widać że miasto żyje, a nie śpi snem małych miasteczek. W Sandomierzu byliśmy już kilka razy i tym razem nie skupialiśmy się na zabytkach, tylko poszliśmy popodziwiać Wąwóz Królowej Jadwigi, który nas zachwycił, niestety zdjęcia nie oddają jego uroku:
Z Zamku sandomierskiego pozostało tylko jedno skrzydło. Reszta została zburzona przez Szwedów w czasie "potopu". A legenda (zresztą zamieszczona w czytance do polskiego z chyba IV kl. podstawówki) mówi, że to córka kasztelana - Zosia - wysadziła w powietrze Zamek wraz ze sobą i wojskami szwedzkimi. To co pozostało:
 Poniżej wejście do jednego z wielu kościołów w mieście (podobne zagęszczenie kościołów widziałam jak dotąd tylko w Przemyślu):
Ciekawostka jest fakt, że jest to budowla romańska (!)
W ogóle historia miasta jest bardzo tragiczna ze względu na częste najazdy Tatarów, którzy wycinali ludność w pień. W jednym z kościołów jest nawet specyficzny "kalendarz" obrazkowy, na każdy dzień roku, który pokazuje jaką kto śmiercią umrze, w zależności od tego w którym dniu się urodził. Sceny na obrazach - mocno drastyczne.
Oczywiście w mieście jest o wiele więcej do zobaczenia, ale jak pisałam, my skupiliśmy się tym razem na wąwozie ;-)
Na koniec pobytu musieliśmy jeszcze zrobić zdjęcie takim oto maluchom (tak jak ostatnio pisał Przemek -  ludź Bazyla, po prostu kociarze nie przejdą obojętnie na widok innych kotów):
Za to po powrocie do domu moje własne, osobiste futra przywitały mnie takim oto widokiem:
Kocia pozazdrościła Gackowi kokonów i też spróbowała :
 Gacek rozłożony jak lew obserwował nas spod oka:
 Potem księżniczka zasnęła na tronie w swojej ulubionej pozycji głową na dół:
I tak wraz z niedzielą, zakończył się dla mnie czas laby, a zaczął czas morderczej nauki ;-) 3majcie kciuki, bo działają :-) Jeszcze ostatni zjazd za 2 tygodnie, 4 egzaminy i wakacje!

czwartek, 9 czerwca 2011

Bolerko na drutach i candy u Terry

 Zrobiłam "na szybcika" bolerko:


Wzór zaczerpnęłam z książki Hanny Grykałowskiej "Ściegi na drutach" i dla chętnych go podaję:
Potrzebna jest parzysta liczba oczek.
1 rz. - 1 o. brzegowe, wszystkie pozostałe oczka prawe i 1 o. brzegowe
2 rz. - 1 o. brzegowe, wszystkie oczka lewe, 1 o. brzegowe
3 rz. - jak rząd 1
4 rz. - jak rząd drugi
5 rz. - 1 o. brzegowe, wszystkie oczka lewe, 1 o. brzegowe
6 rz. - 1 o. brzegowe, *2 o. razem na prawo od przodu, 1 narzut*, 1 o. brzegowe
7 rz. - 1 o. brzegowe, wszystkie oczka i narzuty na lewo, 1 o. brzegowe
8 rz. - jak rząd 2
Powtarzać rzędy od 1 do 8

Ogłaszam też candy u Terry :-)
Do wygrania prześliczna chusta:

Pozdrawiam!

wtorek, 7 czerwca 2011

Żywot kota poczciwego

Witam wszystkich dziś tym Rejowym tytułem. W dzisiejszym wpisie królują futra i ich zwykłe codzienne czynności. Zaczynamy od słodziaka Gacka, który rozkosznie się przytula, a że pozostaje przy tym w nieskromnej pozycji, postanowiliśmy wprowadzić małą "cenzurę" ;-)
A znowu Kociczka pokazuje gdzie ma Baraka i całe zamieszanie związane z jego przyjazdem:
Wiadomo, że Koty to najlepsi asystenci w czasie domowych prac, nasze też nie odbiegają od normy i gdy tylko G przyniósł do napompowania materac ... :
Gacek mówi do Koci: "wypad z pudełka, bo cię osyczę!"
A Kocia na to: "spadaj, nie boję się twojego syczenia"
 Na szczęście materac jest duży i na nim można się podzielić strefą wpływów ;-)
 Jeśli tylko nie pada - spędzamy czas na działce:
Jak nam się znudzi - chcemy do domku:
Gacek powiedział mi w sekrecie, że marzy o zrobieniu prawa jazdy:
Poczynił już nawet przygotowania w tym kierunku :-)
Po szaleństwach działkowych jest czas na odpoczynek na tronie:
A na koniec zdjęcie oberwania chmury ...
... i jedynego kwiatka na działce, który został po poprzednich właścicielach i teraz cieszy nasze oczy:
Pozdrawiam wszystkich upalnie, głaski dla blogowych footrzaków zasyłam i do napisania :-)

sobota, 4 czerwca 2011

Szczepienie

Dziś byliśmy z kotkami u weta celem zaszczepienia ich na choroby zakaźne. Do tej pory nie miałam zamiaru ich szczepić w ogóle, ale Jana i Pan Wu, którzy stali się naszymi guru w kocich sprawach, doradzili nam, że raczej trzeba je zaszczepić, no i pierwszy etap jest. (a propos - Panie Wu, wracaj!!!!)  Za miesiąc szczepienie przypominające. Mam w planie jeszcze białaczkę i wściekliznę (z powodu tego agresywnego kociego bandyty, który tu krąży, choć ostatnio omija nasze podwórko i lisów, jeden ostatnio był u mnie na działce i porwał sąsiadkom kurę).
Najpierw zaszczepiony został Gacek, a Kocia siedziała w transporterze obok. Gdy przyszła na nią kolej - bardzo się wyrywała i chciała z powrotem do transportera, wkładała łapki przez kratkę, a Gacek na nią syczał. Ostatnio (od czasu spotkania z Kocim Bandytą) zrobił się drażliwy i często na nią syczy. Nie wiem jak temu zaradzić, wcześniej nigdy się tak nie zachowywał.

Nie mam dziś zbyt wielu zdjęć, tylko Gacuś śpiący po wybrykaniu się na polku:

Patrząc na te i inne zdjęcia naprawdę uważam, że koty to arystokracja wśród wszystkich stworzeń :-)