poniedziałek, 9 lipca 2012

Koniec :-)

Dziś zakończyłam swoje drugie i ostatnie studia, obrona poszła gładko jak po maśle - to chyba zasługa Waszych kciuków i dobrych fluidów, dziękuję :-))))
Jak miło będzie nie jeździć do Krakowa, nie korzystać z usług PKP (dziś łącznie 7 godziny w jedną i w drugą stronę) i - przez chwilę chociaż - nie uczyć się. Przez chwilę, bo już po głowie kołaczą mi się myśli o podyplomówce ;-)


środa, 4 lipca 2012

Pomysłowy Dobromir

Mój osobisty Dobromir znów się sprawił i zrobił kolejne zabezpieczenie na okno. W tamtym roku zabezpieczył okno w sypialni, dzięki czemu możemy spać przy otwartym i nie martwić się o koty, a teraz tak samo potraktował kuchenne.

Wcześniej w kuchni mieliśmy tylko moskitierę i jak otwieraliśmy okno, to trzeba było mieć koty na oku. Długi czas to wystarczało, do czasu - niedawno Kocia zrobiła w moskitierze wielką dziurę, a Gacek skwapliwie skorzystał i zrobił sobie niedozwoloną wycieczkę na podwórko. Na szczęście wszystko na naszych oczach, żebyście widzieli jego rozczarowaną minkę jak go G wnosił do domu ;-)

A teraz jest już bezpiecznie:


Grzesiek narobił się z tym bardzo i stwierdził, że jak chcę zabezpieczać jeszcze jakieś okna, to dopiero za rok ;-))) Gdyby ktoś chciał "przepis" na taką siatkę to można zajrzeć TU - znajdziecie tam nie tylko opis jak ją zrobić, ale też dokładne wyjaśnienie dlaczego trzeba zabezpieczać okna, gdy ma się koty, niestety - nie są to wesołe historie.

Ja tymczasem uczę się do obrony, która w poniedziałek. Mam 21 pytań z całości studiów, nad którymi siedzę i wyklinam. Niektóre są ok, niektóre nie, trudno, ostatni wysiłek przed metą. Przynajmniej przed tą metą, bo innych na horyzoncie szykuje się wiele. Ostatnia prośba o kciuki i mam nadzieję, że ten 10 letni okres studiów zakończę raz i na zawsze ;-)

sobota, 30 czerwca 2012

A ja wolę moją mamę

Przy okazji problemów z dyskiem (są duże nadzieje na odzyskanie danych), Grzesiek postanowił zrobić kopię swojego dysku (do tej pory mieliśmy dwa i pech chciał że szlag trafił właśnie mój). Wśród rożnych plików, znalazł jedno zdjęcie robione komórką, z czasów gdy wynajmowaliśmy stary dom. G szedł do pracy, ja spałam, a przy mnie jego miejsce zajął nasz maminsynek ;-))))

Jakość kiepska, ale "treść" fajowa :-)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rysialdo

Co tam mecz Niemcy-Grecja, co tam karne w meczu Włochy-Anglia, wszystko blednie przy meczu jaki rozegrał się wczoraj w naszym salonie. Drużyna złożona li tylko z Christiany Rysialdo dała pokaz prawdziwego futbolu, będąc jednocześnie bramkarzem, obrońcą, pomocnikiem, napastnikiem i drużyną przeciwną ;-)

Zaczęło się od hymnu:

 Później sędzia losował kto rozpoczyna:
Szybkie przejęcie piłki i popis efektownego dryblingu:
W międzyczasie skuteczna obrona bramki:
I goooooool!!!!!!!
Rysialdo wygrywa, panie Turek, kończ pan ten mecz!!!

niedziela, 17 czerwca 2012

Come back :-)

Jestem!
Sesja za mną, Wasze kciuki jak zawsze działają świetnie. Teraz jeszcze tylko przygotowanie do pytań na obronę i ten etap swojego życia (po 10 latach od jego rozpoczęcia ;-) będę miała definitywnie za sobą :-)

Dziękuję, że mimo takiego zastoju ciągle tu zaglądaliście :-)

Gorzej, że padł mi mój stary dysk, na którym miałam wszystkie swoje "skarby", przede wszystkim zdjęcia. Próbujemy je odzyskać, ale nie wygląda na to, że będzie to łatwe.

Ponieważ wszystkie fotki, które chciałam wstawić na bloga były na tym dysku, jestem "skazana" tylko na te, które robię na bieżąco. No to bach - koty i nowe pudełko:

Ich ciekawość nowych rzeczy jest po prostu urocza :-)))
Pozdrowienia dla Wszystkich.